Sunday, 15 August 2010

Inny werbel

„Jeżeli człowiek nie dotrzymuje kroku swym towarzyszom, być może po prostu maszeruje w takt innego werbla”




Henry David Thoreau.



Jeśli ja nie chcę tego, czego chcesz ty, nie mów mi, że to, czego ja pragnę jest złe.


Albo jeśli ja wierzę w coś innego niż ty, przynajmniej zrób pauzę zanim zaczniesz korygować moje poglądy.



Lub jeżeli moje emocje nie są tak silne, lub tak słabe jak twoje w tych samych okolicznościach, spróbuj nie prosić mnie, abym odczuwał silniej lub słabiej.



Jeżeli działam, lub nie jestem w stanie działać tak, jak ty, pozwól mi być.



Nie proszę cię, przynajmniej przej moment, abyś mnie zrozumiał. To przyjdzie wyłącznie kiedy będziesz chciał zrezygnować ze zmieniania mnie w kopię ciebie.



Być może jestem twoim współmałżonkiem, rodzicem, dzieckiem, przyjacielem lub znajomym. Jeśli pozwolisz mi na to czego chcę, na to w co wierzę, czuję i jak działam, otworzysz się i może któregoś dnia moje sposoby nie będą wydawać się niewłaściwe, a może nawet stwierdzisz, że są właściwe – dla mnie. Będzie to pierwszy krok do zrozumienia mnie. Nie przyjęcia moich metod jako właściwych dla ciebie, ale do nie irytowania się lub bycia rozczarowanym z powodu mojej, jak by się mogło wydawać, niesforności. I w tym zrozumieniu może nawet zaczniesz cenić te różnice, zamiast próbować je zmienić.



Ludzie różnią się od siebie i niezależnie od tego, ile razy usłyszą ten sam wykład, nie zmienią się. Nie ma też powodu, aby ich zmieniać, ponieważ różnice są prawdopodobnie dobre, a nie złe.



Chcą różnych rzeczy, mają inne motywy, cele, wartości, potrzeby, w co innego wierzą: myślą, poznają, konceptualizacją, postrzegają w inny sposób. I oczywiście sposoby działania i odczuwania rządzone przez chęci i przekonania, różnią się radykalnie między ludźmi.



Jeśli się przyjrzeć, różnice wcale nie trudno zauważyć. I to właśnie te wariacje zachowania i podejścia wyzwalają w każdym z nas podobną reakcję: widząc innych jako różnych od nas, wyciągamy wniosek, że to tymczasowy przejaw szaleństwa, głupoty, choroby itd. Innymi słowy, postrzegamy różnice w zachowaniu innych ludzi jako skazy lub przypadłości. Wydawałoby się, że naszym zadaniem jest te skazy skorygować, przynajmniej wśród ludzi w naszym otoczeniu. Zatem staramy się uczynić ich takimi samymi jak my sami.



Na szczęście, jest to niemożliwe. Wyrzeźbienie kogoś na nasze podobieństwo jest skazane na niepowodzenie jeszcze zanim zaczniemy. Ludzie nie mogą zmienić formy nie ważne jak bardzo tego od nich chcemy. Forma jest wrodzona, wrośnięta, nieodłączna. Poproś węża aby połknął siebie. Popros osobę aby zmieniła formę – to czego chce, lub w jaki sposób myśli. Prosisz o niemożliwe, ponieważ do zmiany tego, czego chcemy i w jaki sposób myślimy należy chcieć i myśleć w określony sposób.



Oczywiście, pewna zmiana jest możliwa, ale będzie to wyginanie i zniekształcanie obecnej formy. Jeśli usuniesz kły lwa, nie stanie się on domowym kotem, ale bezzębnym lwem. Jeśli spróbujemy zmienić małżonka lub dziecko, rezultatem będzie powstanie blizny a nie transformacja.



Pogląd, że ludzie są podobnie do siebie, jest pojęciem dwudziestowiecznym, które rozwinęło się prawdopodobnie przez demokrację w kulturze zachodniej – skoro jesteśmy równi to musimy być podobni.

Freud wierzył, że wszyscy jesteśmy kierowani od wewnątrz przez Erosa i że to, co wydaje się być motywem wyższym, jest jedynie zakamuflowaną wersją Erosa. Jego koledzy po fachu i zwolennicy byli jednak odmiennego zdania, jednakże większość utrzymała pomysł pojedynczej motywacji. Adler (1956) widział nas wszystkich jako szukających władzy, a później solidarności społecznej, Sullivan uznał Alderowską solidarność społeczną za podstawowy motyw, a Egzystencjaliści, np Fromm, uważali, że szukamy jaźni. Wszyscy odnosili się do instynktu jako celu i każdy uczynił jeden instynkt podstawowym dla wszystkich.



Jung jednak nie zgodził się z tym. Powiedział, że ludzie różnią się w bardzo istotny sposób, pomimo tego, że mają te same instynkty (archetypy) które sterują nimi z wewnątrz. Jeden instynkt nie jest ważniejszy od drugiego. Istotna jest nasza preferencja dla tego, jak funkcjonujemy. Ta preferencja dla danej funkcji jest charakterystyczna.



Mniej więcej w tym samym czasie Kretschmer, że istnieją bardzo podstawowe różnice między temperamentami. Jesteśmy podzieleni na dwa przeciwne obozy temperamentów – schizoidalne i cykloidalne, co było bardzo podobne do teorii Junga, pomimo różnic w terminologii.





Różnice, o których mówili Jung i Kretschmer były znane już dawno temu. Hipokrates powiedział o czterech temperamentach – Sangwiniku, Choleryku, Melancholiku i Flegmatyku. Były to jednak teorie ignorowane.



Zasługę za przywrócenie typologii Junga należy przypisać Isabel Myers. Udoskonalenie procedury określającej typ jednostki sprawiło, że rozpoczęto badania nad teorią temperamentów. Jej wynalazek – Myers Briggs Type Indicator (MBTI) sprawił, że przez dziesięciolecia badano to zagadnienie. Dostarcza on ogromnej wiedzy na temat zachowania i podejścia jednostki.



Spójrz na swojego, na przykład współmałżonka, jako na inną osobę. Kogoś, kogo nie rozumiesz do końca, ale kogo być może, nieco zaintrygowany, stopniowo zaczniesz wysoko cenić. Podobnie, możesz zyskać uznanie swoich przyjaciół, dzieci, przełożonego i podwładnych.

na podstawie: http://www.keirsey.com/drummers.aspx


No comments:

Post a Comment