Tuesday, 19 April 2011

Do czego masz charakter

Wbrew wyobrażeniom nie ma idealnej osobowości; ta, która prowadzi do sukcesu w jednym zawodzie, w innym może być źródłem ciągłych problemów. Sprawdź zatem, czy naprawdę „lubisz pracę z ludźmi i dobrze współpracujesz w zespole”, jak często deklarują kandydaci na pracowników.
Pracodawcy z reguły zwracają na to uwagę. Każda organizacja to w końcu grupa ludzi, a sami kandydaci często starają się sprawić wrażenie sympatycznych i towarzyskich. Bywają tu jednak mylone dwie, różne z punktu widzenia badań nad osobowością, kwestie: zainteresowanie innymi ludźmi oraz stosunek do innych ludzi. Cechą, która określa zainteresowanie innymi ludźmi, czyli stopień towarzyskości, jest ekstrawersja. Pojęcie to zostało wprowadzone do psychologii przez Carla Junga. W koncepcji Junga ludzie dzielą się na tych, którzy swoje zainteresowania kierują ku własnemu wnętrzu, czyli introwertyków, oraz na tych, których bardziej interesuje świat zewnętrzny, czyli ekstrawertyków, i tak to pojęcie jest potocznie rozumiane.

We współczesnej psychologii pojęcie ekstrawersji jest jednak bardziej skomplikowane. Podstawowym kryterium rozróżnienia jest tu raczej poziom aktywności, poszukiwanie stymulacji z otoczenia, a więc na przykład dążenie do tego, aby przebywać w dużej grupie osób. Typowi ekstrawertycy (czyli osoby o dużym nasileniu tej cechy) to osoby bardzo towarzyskie, które chętnie poznają nowych ludzi i śmiało inicjują znajomości. Z dużą towarzyskością łączy się także duża aktywność, skłonność do wybierania ryzyka, pogodny nastrój, optymizm, ale też skłonność do beztroskiego działania i niechęć do dokonywania refleksji nad sobą. Dzieje się tak dlatego (patrz Raport nr 32), że różne cechy człowieka są ze sobą związane i z reguły pojawiają się niejako w komplecie. W związku z tym skrajny ekstrawertyk, choć niezwykle towarzyski, nie musi być osobą powszechnie lubianą. Taka osoba może być postrzegana przez innych jako nadmiernie dominująca, zbyt hałaśliwa, niecierpliwa i nie poświęcająca zbyt wiele uwagi swoim rozmówcom.
Z drugiej strony introwertyczne skłonności nie oznaczają obojętności na świat zewnętrzny, ale raczej potrzebę większego spokoju i mniejszej ilości wrażeń. Introwertycy mogą być równie otwarci wobec ludzi, ale preferują kameralne grona starych znajomych. Denerwują się, gdy poznają nowe osoby, gorzej też czują się w sytuacjach, gdy uwaga skupia się właśnie na nich. Na przykład publiczne przemawianie kosztuje introwertyka sporo stresu, podczas gdy ekstrawertyk radośnie wbiegnie na mównicę, nawet gdy nie ma nic ważnego do powiedzenia.

Introwertycy nie są dokładnym przeciwieństwem ekstrawertyków. Ekstrawertycy preferują działania praktyczne i nie przejmują się niepowodzeniami, ale u introwertyków wcale nie obserwujemy czegoś odwrotnego.

Tak jak pisałam w Raporcie, sądzi się, że u podłoża introwersji-ekstrawersji leży pewien stały poziom pobudzenia, który wytwarza mózg człowieka. Niskie stałe pobudzenie łączy się z potrzebą poszukiwania wrażeń w otoczeniu, zatem z wysokim nasileniem takich cech jak towarzyskość, ekstrawersja czy aktywność.

Odwołanie się do biologicznego podłoża pozwala myśleć o tych cechach jako o cechach temperamentu. Badania roli cech temperamentu zainicjował w Polsce prof. Jan Strelau i w tej dziedzinie należymy do ścisłej światowej czołówki. Dla cech temperamentu charakterystyczne jest m.in. to, że możemy je obserwować już u niemowląt; mogą być one również badane u zwierząt. Towarzyskość czy aktywność spełniają ten wymóg. (Czyż znane ci psy i koty nie różnią się między sobą towarzyskością?)
Z drugiej strony introwertyczne skłonności nie oznaczają obojętności na świat zewnętrzny, ale raczej potrzebę większego spokoju i mniejszej ilości wrażeń. Introwertycy mogą być równie otwarci wobec ludzi, ale preferują kameralne grona starych znajomych. Denerwują się, gdy poznają nowe osoby, gorzej też czują się w sytuacjach, gdy uwaga skupia się właśnie na nich. Na przykład publiczne przemawianie kosztuje introwertyka sporo stresu, podczas gdy ekstrawertyk radośnie wbiegnie na mównicę, nawet gdy nie ma nic ważnego do powiedzenia.

Introwertycy nie są dokładnym przeciwieństwem ekstrawertyków. Ekstrawertycy preferują działania praktyczne i nie przejmują się niepowodzeniami, ale u introwertyków wcale nie obserwujemy czegoś odwrotnego.

Tak jak pisałam w Raporcie, sądzi się, że u podłoża introwersji-ekstrawersji leży pewien stały poziom pobudzenia, który wytwarza mózg człowieka. Niskie stałe pobudzenie łączy się z potrzebą poszukiwania wrażeń w otoczeniu, zatem z wysokim nasileniem takich cech jak towarzyskość, ekstrawersja czy aktywność.

Odwołanie się do biologicznego podłoża pozwala myśleć o tych cechach jako o cechach temperamentu. Badania roli cech temperamentu zainicjował w Polsce prof. Jan Strelau i w tej dziedzinie należymy do ścisłej światowej czołówki. Dla cech temperamentu charakterystyczne jest m.in. to, że możemy je obserwować już u niemowląt; mogą być one również badane u zwierząt. Towarzyskość czy aktywność spełniają ten wymóg. (Czyż znane ci psy i koty nie różnią się między sobą towarzyskością?)
A co leży u źródeł tego, że jedni ludzie są bardziej sympatyczni niż inni? W tzw. Modelu Wielkiej Piątki jako jedną z pięciu podstawowych cech osobowości wymienia się ugodowość (pozostałe to: ekstrawersja, neurotyczność, sumienność, otwartość na doświadczenia). Cecha ta odpowiada za stosunek człowieka do innych ludzi. Osoby o dużym nasileniu ugodowości są skupione na potrzebach innych, łatwo się dla innych poświęcają, ale też z trudnością przychodzą im zachowania asertywne, na przykład odmówienie jakiejś prośbie. Są prostoduszne i zakładają, że inni również tacy są – w konsekwencji bywają naiwne i łatwo padają ofiarą rozmaitych makiawelicznych zabiegów. Ich przeciwieństwem są osoby, u których dominuje chęć wchodzenia w konfrontacje z innymi. Z łatwością bronią swoich racji, nie rezygnują z możliwości pokłócenia się, a podtrzymywanie dobrej atmosfery w kontaktach z innymi wydaje im się mało istotne. Jak łatwo wywnioskować – to czy dobrze, czy źle być osobą bardzo ugodową, zależy od sytuacji. Bardzo ugodowy szef na pewno zadba o dobrą atmosferę w pracy, obdarzy podwładnych zaufaniem, będzie starał się zrozumieć ich sytuację, ale gdy trzeba będzie walnąć pięścią w stół – może to się okazać dla niego zbyt trudne. Z kolei szef mało ugodowy, bardziej może przypominać tyrana niż kolegę z pracy. Niemniej jednak, gdy przyjdzie mu podjąć bolesną dla kogoś decyzję albo zrobić awanturę jakiemuś nieuczciwemu kontrahentowi – zrobi to z pewnością.

Towarzyskość i ugodowość to w świetle psychologii dwie różne cechy, które nie muszą chodzić ze sobą w parze. Dlatego tym razem zamieszczam cztery listy zachowań, które pozwolą czytelnikowi dokonać autorefleksji nad własnym poziomem ugodowości i nad własnym poziomem ekstrawersji.

Idealny pracownik? Nie istnieje! Mamy nadzieję, że czytelników, którzy dali się namówić do trzytygodniowej zabawy z „Polityką”, udało się nam przekonać, że nie ma ani dobrych, ani złych cech osobowości (zresztą takie właśnie zastrzeżenie często umieszcza się w instrukcji na początku kwestionariuszy psychologicznych). Cechy charakteru grupują się w pewne ogólne wymiary. Oznacza to, że w praktyce niełatwo pogodzić ogień z wodą. Jeśli jestem bardziej wrażliwy – pewnie gorzej zniosę duże obciążenie. Jeżeli naprawdę uwielbiam poznawać wciąż nowe osoby i być w ciągłym ruchu – w małym kameralnym zespole, gdzie raczej dominuje spokój, będę czuć się sfrustrowany i zniechęcony. Warto o tym pamiętać, wybierając pracę; każda firma czy stanowisko tworzy pewne stabilne warunki, w których trzeba działać. Dobrze mieć je na uwadze i pomyśleć, czy ja to na pewno lubię? Czy to jest dla mnie?



Wiele osób wybierając studia czy pracę kieruje się pewnym stereotypowym wyobrażeniem, na czym dana praca polega. Przykład z mojego podwórka: wiele osób wyobraża sobie, że do studiowania psychologii wymagany jest jakiś szczególny dar (psycholog dysponuje niby pewnymi nadnaturalnymi zdolnościami) i w związku z tym zamartwia się, czy da sobie radę w tym zawodzie. W rzeczywistości psychologia to wiedza wyniesiona ze studiów i z własnej praktyki, różne wyuczone umiejętności, na przykład umiejętność prowadzenia wywiadu psychologicznego, wreszcie – postępowanie wedle pewnych etycznych zasad. Żadne szczególne dary – poza zainteresowaniem drugim człowiekiem – nie są tu potrzebne. Psychologowie są potrzebni tak w hospicjach, jak i agencjach reklamy. Łatwo sobie wyobrazić, że warunki pracy mogą wymagać różnych cech charakteru. Zatem oprócz tego, że warto zastanowić się uczciwie nad swoimi faktycznymi (a nie takimi, które chcielibyśmy mieć) atutami i słabościami, warto dowiedzieć się czegoś więcej o samej pracy czy zawodzie. Tak, abyśmy nie czuli się w końcu jak bohater grany przez Charliego Chaplina w filmie „Współczesne czasy”, którego praca przy taśmie w fabryce doprowadza do zupełnego szaleństwa.

Pracodawcy również kierują się w doborze pracowników pewnymi uproszczeniami. Dość rzadko używa się w procesie rekrutacji kwestionariuszy osobowości; osoby rekrutujące próbują domyślić się cech kandydata obserwując jego zachowanie, analizując życiorys czy przyjmując pracownika na staż lub okres próbny. Starają się znaleźć pracownika idealnego. Lecz ktoś, kto będzie świetnie radził sobie w podbramkowych sytuacjach, może nie zauważyć potencjalnych zagrożeń. Bardzo twórczy pracownik niechętnie dostosuje się do regulaminu w firmie, a osoba otwarta na współpracę z innymi przeżyje katusze, zanim podda krytyce czyjeś zachowanie. Warto więc patrzeć uważnie na wymogi danej sytuacji i dopiero w tym kontekście myśleć o kandydacie do pracy. Szukanie swoistego supermana, który sprawdzi się we wszystkich sytuacjach, to pułapka. To po prostu nie może się udać.

Magdalena Kaczmarek

źródło:http://www.polityka.pl/psychologia/poradnikpsychologiczny/189477,1,czy-umiesz-wspolpracowac.read

No comments:

Post a Comment